czwartek, 24 marca 2016

Buda Buda Buda Pest !!! Part 2



    Po bardzo intensywnym zwiedzaniu trochę zgłodniałyśmy. Za radą recepcjonistów naszego hotelu poszłyśmy do ponad stuletniej restauracji, która znajdowała się jakieś sto metrów od naszego hotelu. Restauracja w bardzo starym stylu, kelnerzy w podeszłym wieku ze słabym angielskim, jedzenie nie było najgorsze jednak drugiego dnia znalazłyśmy istny raj dla naszych kupek smakowych (o tym później).
      Po kolacji pojechałyśmy zobaczyć żydowską dzielnicę, na której znajduje się mnóstwo pubów i restauracji wraz z jedynym w swoim rodzaju pubie Szimpla Kert. Jeśli będziecie w Budapeszcie to jest must have na liście do zobaczenia!!! Czegoś takiego na oczy jeszcze nie widziałam. Ogromny pub, który znajduje się w starej kamiennicy. Surowe ściany, popisane i podpisane markerami. Masa, ale to masa przeróżnych przedmiotów począwszy od starych komputerów, znaków drogowych, luster, lustereczek, ramek, świeczników, po stare telefony wiszące na ścianach, budki telefoniczne i co tylko możecie sobie wyobrazić. Każde krzesło i stolik z innej parafii. W kamiennicy kilka mieszkań, a w mieszkaniach kilka pokoi, każdy pokój w innym klimacie, jeden to wine bar, inny to pokój bilardowy, w jeszcze innym mała restauracyjka z burgerami. Trzeba to zobaczyć, szczerze polecam! Niestety zdjęcia wyszły nam bardzo mizerne, dlatego zapraszam do odwiedzenia strony internetowej http://www.szimpla.hu/

DAY 2
     Po śniadaniu wykorzystując bilet z dnia poprzedniego pojechałyśmy na Plac Bohaterów. Tam mała sesja zdjęciowa i delektowanie się widokami jak i pogodą, która w ten dzień naprawdę nam sprzyjała. Polecam zobaczyć ogromne lodowisko, które znajduje się kilka kroków od Placu Bohaterów. Naprawdę robi wrażenie. Kolejnym punktem na naszej mapie była Kawiarnia New York Cafe. Bardzo polecam odwiedzić to cudowne miejsce. Kawiarnia jak z filmów, cała w złocie i przepięknie zdobiona. Wcale nie dziwi mnie fakt, że jest oznaczona na mapach jako jeden z punktów do zwiedzania.  My zamówiłyśmy desery lodowe. Wszystko byłoby na 5 + gdyby nie to, że swój deser dostałam z oblizaną od czekolady łyżeczką (po chwili wymienioną na nową) do tego w brudnym jak stół Durczoka pucharku. Nie jestem roszczeniowa i głupio mi zwracać uwagę wiec nic nie powiedziałam, ale napiwku nie zostawiłyśmy. Mimo wszystko serdecznie polecam tam zajrzeć. Następnie spacerkiem udałyśmy się pod Synagogę (nie wchodziłyśmy do środka), a później do przepięknej Bazyliki Sw. Stefana. 
     Po naszych pieszych wędrówkach poszłyśmy na ucztę do Hungariukum Bisztro http://hungarikumbisztro.hu/ . Przepyszne jedzenie i wspaniała obsługa. Wszystko z menu możecie najpierw zobaczyć na tablecie, pani kelnerka wytłumaczyła co jest co i pomogła w wyborze, a na sam koniec uraczyła nas kielonkiem węgierskiej palinki (ponad 50%! na lepsze trawienie:))
       Po jedzeniu wróciłyśmy na krótkie leżakowanie do hotelu, by następnie wybrać się na wieczorny spacer brzegiem rzeki, a później na pszeniczne piwko do Kuplung Baru https://www.facebook.com/Kuplung/?rf=447805711951957. Musicie zobaczyć Budapeszt nocą! Jest magiczny!







 
 sweater, scarf, trousers - h&m
hat - primark
sunglasses - mango
heels - new look
white top, bag - zara
 



Super kiosk z biletami ;)



Zwariowane: Juliette & Paulette





DAY 3
    Ostatniego dnia poszłyśmy na Wzgórze Gellerta, z którego rozpościera się wspaniały widok na Budapeszt, było trochę mgliście, ale i tak było warto. Następnie pieszo poszłyśmy do muzeum Terroru http://www.terrorhaza.hu/ (niestety tam nie mogłyśmy robić zdjęć). Błędem było to, że nie wykupiliśmy słuchawek z przewodnikiem. Jeśli będziecie się wybierać skorzystajcie z tej opcji, w przeciwnym razie wszystko trzeba czytać z kartek. Zwiedzanie zaczyna się od samej góry, kończąc na piwnicy, w której znajdują się cele i karcery. Pamiętajcie o słuchawkach, wtedy zdecydowanie lepiej będziecie mogli skupić się na zwiedzaniu. Po Muzeum Terroru udałyśmy się na obiad, a później na lotnisko. 
     Był to bardzo udany wypad, wróciłyśmy wymęczone i z odciskami na stopach. Pamiętajcie o wygodnych butach, a najlepiej trzech parach wygodnych butów !!!



 purple faux fur - matalan
ripped jeans - h&m
trainers - air max 90 nike
 

1 komentarz:

  1. Super wpis Paulette, a Budapeszt godny polecania.

    OdpowiedzUsuń